Akademia Ortograffiti

Nie pamiętam hasła
  • Blogi
  • Aktualności
  • Forum
  • Kursy
  • Strona-glowna

Profesor Marta Bogdanowicz

16 grudnia
2011

Grzeczny w domu, niegrzeczny w szkole Ilość komentarzy:
5

Dostałam niedawno taką prośbę o pomoc:

Szanowna Pani Profesor,

Piszę do Pani w sprawie, która wydaje sie być dość odległa od problemu dysleksji, ale mam nadzieję, że uzyskam podpowiedzi na ważny dla mnie temat. Mam 6-letniego syna, którego posłałam do I klasy, ponieważ pisze, czyta i liczy lepiej niż przeciętny 6-latek, jest inteligentny, niezwykle uzdolniony manualnie, spostrzegawczy, ma bardzo dobrą pamięć. Wydawało się to najlepszym wyborem. Problem polega na jego zachowaniu w szkole. Nauczycielka twierdzi, że syn bardzo źle się zachowuje, rozmawia na lekcjach, rozprasza się, nie zawsze słucha poleceń i jest nadpobudliwy. My nie obserwujemy takich zachowań w domu. Jest bardzo aktywnym dzieckiem, ale w porównaniu z innymi dziećmi nie odbiega od normy. Nie ma problemu w wykonywaniu poleceń, choć czasem dyskutuje, potrafi skupić się na pracy. Jest dzieckiem wrażliwym i delikatnym, nie jest agresywny. W domu traktujemy go z czułością, nie stosujemy kar cielesnych, a jedynie stosujemy system, w którym kary są zastąpione konsekwencjami działań ( wg "Jak mówić żeby dzieci słuchały, jak słuchać żeby dzieci mówiły"). Miał etap dość krótki, kiedy stosował kłamstwo, ale udało się to wyeliminować. Staramy się wspierać go w trudnych przedsięwzięciach, ale nie wyręczać (dawać wędkę a nie rybę). Kiedy pytam, dlaczego tak się zachowuje w szkole mówi, że wie że to złe ale nie wychodzi mu staranie się. Nie wiem, co robić i gdzie leży problem. Z poważaniem Joanna [dane zostały zmienione]

Moja odpowiedź:

Rozwój intelektualny nie musi iść w parze z rozwojem społecznym. Być może synek jako 6-latek osiągnął rozwój intelektualny na poziomie 7-8 lat, zaś w rozwoju emocjonalnym i społecznym jest na poziomie 5-6-latka. Duża liczba dzieci, hałas, kolejne serie zadań, które trzeba dokończyć, konieczność skupienia uwagi w ciągu 45 minut męczą go, rozdrażniają, nie pozwalają na dłuższą koncentrację uwagi.

A w dodatku ma pecha, bo trafił na nauczycielkę, która nie jest kreatywna, elastyczna, pomysłowa, dla której ideałem ucznia jest „śpiący-nieruchomy-niemowa”.

Dziecko zatem musi w się w nocy wysypiać, chodzić na basen oraz inne zajęcia relaksujące. W szkole powinien siedzieć tuż przed nauczycielką, a może dobrze by było, gdyby sam siedział w ławce?

Należy przedyskutować te i inne pomysły z nauczycielką i psychologiem lub pedagogiem szkolnym. Dobrze by było, gdyby szkoła proponowała np. zajęcia sportowe po lekcji >

Pozdrawiam serdecznie

Marta Bogdanowicz

 

  • Podziel się tym:
  • Blip
  • Share on Myspace
  • Tweet
Zobacz komentarze (5)

Komentarze(5)

Data wpisu:
09/02/2012
Myślę,że wielu nauczycieli uczących 6-latki będzie miało podobne problemy. Dotąd w zerówce dzieci w tym wieku nie spędzały tyle czasu w ławce,gdyż wiele zajęć odbywała się w ruchu lub na dywanie. Do stolików dzieci siadały na krótko, żeby wykonać jakieś zadania i ich aktywność zaraz potem znów ulegała zmianie. Jeszcze niedawno podczas badań dojrzałości szkolnej stwierdzano, że wielu 7-latków jej nie osiągnęło. Nowa sytuacja wymaga zmiany myślenia i dostosowania sposobu prowadzenia zajęć do możliwości dzieci oraz dobrej współpracy z rodzicami. Szkoda byłoby te maluchy na samym początku ich drogi edukacyjnej zrażać do szkoły. Jeśli chodzi o podejście do dzieci, to jednak grupa szkolna w I klasie nie jest jednorodnym tworem ale właśnie zbiorem indywidualności, które dopiero poznają się i uczą się ze sobą współpracować. Muszą mieć na to trochę czasu. Są rodzice roszczeniowi, nie przeczę, ale myślę, że ta mama raczej szuka porady i wsparcia. Może to moja naiwność i fakt, że jestem młodym nauczycielem, ale wolę zakładać dobre intencje rodziców, szczególnie kiedy widzę takich, którzy w ogóle nie interesują się swoimi pociechami. :) Pozdrawiam. Wysłał(a):
Izabela Olędzka
Izabela Olędzka
Data wpisu:
08/02/2012
a czy pani profesor kiedykolwiek uczyła w 28 osobowej klasie na 30m kw. i zna specyfike pracy w szkole podzielam opinię grażyny f..
Wysłał(a):
Beata zychnowska
Data wpisu:
12/01/2012
Problem może być w tym, że dziecko jest w domu "pępkiem świata" a w szkole nie zawsze może być zapytany tylko on i to jako pierwszy. Faktycznie dojrzałość społeczna nie musi iść w parze z umiejętnością czytania. Rodzice powinni porozmawiać z nauczycielem, ale nie z pozycji roszczeniowej. Może rodzicom trzeba wytłumaczyć, że w klasie jest ...naście najważniejszych dzieci. Wysłał(a):
Ewa Chudy
Ewa Chudy
Data wpisu:
07/01/2012
Rozwój intelektualny nie musi iść w parze z rozwojem społecznym. Być może synek jako 6-latek osiągnął rozwój intelektualny na poziomie 7-8 lat, zaś w rozwoju emocjonalnym i społecznym jest na poziomie 5-6-latka. Duża liczba dzieci, hałas, kolejne serie zadań, które trzeba dokończyć, konieczność skupienia uwagi w ciągu 45 minut męczą go, rozdrażniają, nie pozwalają na dłuższą koncentrację uwagi.

A w dodatku ma pecha, bo trafił na nauczycielkę, która nie jest kreatywna, elastyczna, pomysłowa, dla której ideałem ucznia jest „śpiący-nieruchomy-niemowa”.

Zgadzam się z opinią,że uczeń sześcioletni wymaga więcej aktywności ruchowej.
Rola rodzica, w tym zakresie,jest niezmiernie istotna.

Dla nauczycielki taki uczeń to duże wyzwanie. Nie podzielam opinii Pani Profesor dotyczącej wychowawczyni. Problem jest bardziej złożony.
Pozdrawiam, Iwona.
Wysłał(a):
Iwona Mierzejewska
Data wpisu:
05/01/2012
Pani Profesor przestrzegam przed zbyt łatwą i mało prawdopodobną oceną nauczyciela. Wysłał(a):
grażyna fidala

Zaloguj się lub załóż konto aby wysłać komentarz.

agresja (2)  alergia (1)  alfabetyzm (1)  Andersen (1)  biblioteka (1)  blog (2)  Bogdanowicz (2)  czytanie wyrazów (1)  czytanie ze zrozumieniem (1)  czytelnictwo (2)  dekodowanie (1)  demografia (1)  diagnoza (1)  dyscyplina (1)  dysgrafia (1)  dyskryminacja (1)  dysleksja (11)  dysortografia (1)  edukacja alternatywna (1)  Ekspert (2)  gimnazjum (1)  Jankowska (1)  kazeina (1)  Kinezjologia Edukacyjna (2)  kuratorium (1)  literatura (1)  MEN (1)  metoda fonetyczna (1)  motywacja (1)  nauczanie początkowe (6)  nauczyciel (1)  nauczycielka (1)  odraczanie obowiązku szkolnego (1)  PISA (1)  podstawa programowa (1)  politechnika (1)  pomoc psychologiczno - pedagogiczna (1)  profesor (1)  Profesor (1)  przetwarzanie ortograficzne (1)  pseudonauka (2)  ptd (1)  PTD (1)  rankingi (1)  Redlicka (1)  reforma oświaty (1)  rozwój emocjonalny (1)  rozwój intelektualny (1)  Sinacka-Kubik (1)  skala (1)  skuteczność (1)  student (1)  szkoła (1)  technologie informacyjne (1)  tempo czytania (2)  terapia (4)  terapia pedagogiczna (1)  uczeń (1)  UG (2)  wielojęzyczność (1)  wizytator (1)  zainteresowanie książką (2)  Żylicz (1)  


Profesor Marta Bogdanowicz
Profesor Marta Bogdanowicz
Gdy miałam 16 lat założyłam pierwszą drużynę harcerską – przy Szkole Podstawowej Nr 44 w Gdańsku. Drugą , która rozrosła się w szczep, przejęłam w 1961/62, podczas studiów w Krakowie, w Szkole Podstawowej Nr 1. Trzecia urodziła się w Gdańsku – naszych dwoje dzieci: syn i córka. Córka kontynuuje tradycje rodzinną – w stopniu doktora – jako trzecia generacja psychologów. Czwartą założyłam w Gdańsku w 1990/1991 roku – Polskie Towarzystwo Dysleksji – 5 listopada odbędzie się Jubileuszowa Konferencja z okazji 20-lecia jego działalności.
Jak do tego doszło? 1/ Dobre geny – ojciec i mama – poznali się na psychologii, na Uniwersytecie Jagiellońskim studiowali u Prof. Stefana Szumana. 2/Dobra rodzina – dzięki temu, że Ciocia przyjęła mnie pod swój dach, mogłam kontynuować tradycję rodzinną – studiować psychologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. 3/Dobrzy ludzie – miałam dużo szczęścia, bo wspierali mnie wspaniali ludzie: w Gdańsku – druhna Krystyna Trappowa, mama mojej przyjaciółki, kochająca młodzież i dbająca o jej rozwój; w Krakowie społeczność wokół braterskiego Zielonego Szczepu, i znowu w Gdańsku – moje koleżanki , które nie zawiodły przy powstawaniu naszego stowarzyszenia: Renia Czabaj, Wisia Loebl, Hania Jaruchowska, Maria Pietniun, Ania Lipień, rodzice dzieci dyslektycznych, a z czasem tysiące osób, które zaangażowały się w ruch na rzecz dzieci i młodzieży z problemem dysleksji. 4/ Dobra praktyka profesjonalna – 26 lat pracy w Poradni Nerwic dla Dzieci w Gdańsku, w znakomitym interdyscyplinarnym zespołem: począwszy od szefowej prof. dr hab. Hanny Jaklewicz (psychiatra), koleżanek – pedagogów (dr Wirginia Loebl), skończywszy na pielęgniarce Basi Papierskiej, która rozbierała wywiady od rodziców na poziomie co najmniej magistra psychologii. Nasza poradnia z wolna przeniosła się na Uniwersytet Gdański, gdzie kolejne osoby podejmowały pracę. Ja – jak wynika z odebranego ostatnio listu gratulacyjnego Jego Magnificencji Rektora UG – od 45 lat pracuję w Instytucie Psychologii tej uczelni.

Archiwalne

  • kwiecień 2012
  • luty 2012
  • styczeń 2012
  • grudzień 2011
  • listopad 2011
  • październik 2011

‹‹ Poprzedni miesiąc

Następny miesiąc ››

Maj 2012

Pon Wt Śr Czw Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Copyright © 2012 Akademia Ortograffiti
Kontakt | O nas | Zasady współpracy | Pytania i odpowiedzi | Tagi
Powered by